Czerwiec 2017

Czy wiesz jak żartować w obcym języku? Znajomość języka obcego (i kultury danego kraju), oprócz zalet tak oczywistych, jak dostęp do tekstów w innym razie dla nas nieosiągalnych, pozwala cieszyć się humorem często odmiennym od naszego. Oczywiście można się upierać, że przecież są tłumaczenia i nawet nie znając, dajmy na to, języka angielskiego, znajdą się tacy, którzy „przerzucą” dany żart na bardziej nasz. Tyle że to nie zawsze takie proste, a nierzadko zwyczajnie nie ma się z czego śmiać.

Czy wiesz jak żartować w języku obcym?

Istnieje wiele różnych teorii, które starają się opisać zasady funkcjonowania żartów, a także rozwikłać sekret tego, po co w ogóle suszymy zęby (nawet Freud dodał swoje trzy grosze na ten temat i, a jakże, jego zdaniem śmiejemy się, co by upuścić trochę napięcia – musowo seksualnego). Jedna z teorii czysto lingwistycznych – General Theory of Verbal Humour opracowana przez Viktora Raskina i Salvatore Attardo – sugeruje, ze efekt humorystyczny wynika z zestawienia przeciwko sobie dwóch lub więcej tak zwanych skryptów, czyli połączenia najróżniejszych informacji, które budują dane sytuacje. Rzecz zadziewa się na przestrzeni puenty, kiedy to na niczego nie spodziewającego się odbiorcę żartu spada olśnienie. Teoria przedstawia całą hierarchię najróżniejszych elementów i usiłuje określić, które z nich są absolutnie kluczowe dla uzyskania efektu humorystycznego. Wśród nich jest język, meta wiedza na temat przedstawionych sytuacji (np. aspekt kulturowy), strategia narracji itd. 

Czy wiesz jak żartować w języku obcym?

Dowcip polega na tym (you see what I did there), że bardzo często poszczególne elementy całkowicie rozmijają się w tłumaczeniu i tym sposobem, oglądając film albo czytając książkę pojawia się wrażenie, ze coś powinno być śmieszne, ale jakoś nie jest. Oczywiście czasem po prostu żart jest kiepski i nie działa nawet w języku źródłowym – nie od dziś wiadomo, że słabych dowcipów nie brakuje. Dość często jednak w tłumaczeniu żart zwyczajnie traci (dużo rzadziej zyskuje, choć i tak się zdarza). Absolutnym szczytem absurdu w tym względzie są przypisy tłumaczy pt. „nieprzetłumaczalna gra słów”. Jeśli żartu nie łapiemy i ktoś nam go łopatologicznie wyjaśnia, rzecz przestaje być śmieszna z założenia. Zaczyna być za to frustrująca.

I cóż z tym fantem począć? Najlepiej uczyć się języka, a żarty są w tym względzie pierwszorzędnym materiałem źródłowym! Zwykle dowcipy nie są długie, a do tego pojawia się dodatkowy impuls, który popycha nas do przodu, bo przecież chcemy dobrnąć do końca i zobaczyć, czy dowcip jest dobry. Daje to niemało satysfakcji, a podobno pozwala też upuścić trochę napięcia. Nie śmiem dyskutować w kwestii napięcia, ale dobrze jest porechotać od czasu do czasu, a rechotanie z żartów w języku obcym jest do tego podszyte dumą, że nie jesteśmy tym jednym gościem na imprezie, któremu żarty trzeba objaśniać. Innym pomysłem jest włączenie sobie swojego ulubionego serialu komediowego z napisami w języku, którego się uczymy. Może nie od razu będzie z czego boki zrywać, ale z czasem zaczniemy w dość naturalny sposób odkodowywać poszczególne żarty, szczególnie że dodatkowe bodźce w postaci audio i wideo mocno w tym względzie pomagają. Kto wie, może się nagle okazać, że dany serial czy film – odarty z lektora i kiepskiego przekładu – jest śmieszniejszy, niż początkowo przypuszczaliśmy.

 

Z okazji dnia dziecka wiele programów telewizyjnych zasypywało nas reportażami pt: „Jakimi dziećmi były dzisiejsze gwiazdy”. A Wy? Pamiętacie swoje dziecięce wzloty i upadki? Szczerze mówiąc, ja osobiście nie chciałabym wrócić do lat nauki w szkole. Do dziś kiedy widzę studentów w okolicach sesji biegnących z wymęczonym stosem kartek, przypominają mi się wszystkie zarwane noce. Absolutnie to uczucie nie jest przyjemne.

Żyjemy w czasach, w których priorytetem jest ułatwianie sobie życia, więc i w tej dziedzinie znalazł się sposób na osiągnięcie sukcesu niskim kosztem. Gordon Dryden i Jeannette Vos to dwójka amerykańskich ekspertów, którzy wydali książkę „Rewolucja w uczeniu”, wskazują oni czytelnikom ścieżkę efektywnego i przyjemnego sposobu na przyswajanie wiedzy. W swoich badaniach często odnoszą się do Colina Rose, na którego filozofii bazujemy od początku istnienia naszej szkoły. Jego fundamentalnym twierdzeniem jest, że „nasza samoocena jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem decydującym o tym, czy dobrze się uczymy – a prawdę mówiąc, czy jesteśmy dobrzy w czymkolwiek”. Z tego wynika, że podstawą efektywnego działania jest nasze nastawienie do zadania, jakie sobie wytyczamy i chęci jego zrealizowania. W takim razie jak wytrwać w dążeniu do ukończenia założonej misji? Tutaj odwołam się do słów Briana Tracy, który za klucz uważa powtarzanie sobie słów „Never give up” (nigdy się nie poddawaj).  Nasz mózg chłonie te słowa jak pozytywne pożywienie i w każdej trudnej sytuacji przypomina nam o tym.

System oparty na wysokiej samocenie i naukę przez zabawę stosowała już 100 lat temu Maria Montessorii. W swoich domach dziecięcych, udowodniła siłę tego założenia przygotowując dzieci z włoskich rodzin klasy niższej do egzaminów szkolnych, które w ostateczności osiągnęły wyniki lepsze niż inne dzieci. Systemowi  autorzy poświęcili sporo miejsca w książce, mi osobiście nasuwa on skojarzenia z systemem nauki języków obcych metodą Colina Rose, który podobnie jak Maria Montessori zwraca uwagę, na to że każdy z nas jest inny i każdy z nas uczy się szybciej poprzez zabawę. Colin w oparciu o rodzaj inteligencji opracował metodę dostosowaną do indywidualnych predyspozycji osoby uczącej się zawierając w tym aktywizację wszystkich zmysłów. Dzięki temu nauka jest szybsza, ciekawsza i przyjemniejsza.

Colin Rose

Nasze szybkie i efektywne kursy angielskiego i hiszpańskiego opieramy właśnie na tych naukowych opracowaniach, dzięki czemu uczestnicy kursów osiągają sukces w mgnieniu oka. Ponadto otrzymują oni także w pigułce wskazówki  opisane w książce, które dotyczą nawet diety nadającej tempa naszemu mózgowi wraz z rozpoczęciem każdego dnia. Jeśli już od śniadania zaczynasz myśleć o nauce języków zapraszamy do naszej szkoły w Bydgoszczy na najbardziej efektywny kurs!

 

Język hiszpański - zmotywuj się do nauki!

Język hiszpański zwany również kastylijskim należy do rodziny romańskiej języków indoeuropejskich i jest drugim najpowszechniej używanym językiem na Ziemi. Z badań przeprowadzonych w 2006 roku wynika, że jako ojczystym posługuje się nim 500 milionów ludzi na świecie a kolejne 100-150 milionów używa go jako drugiego języka. Warto dodać, że język hiszpański jest trzecim językiem najczęściej używanym w mediach i w internecie oraz posiada status języka urzędowego w 20 krajach a w wielu jest faktycznie drugim językiem (np.: Stany Zjednoczone). Osoby, które marzą o karierze tłumacza lub w biznesie zainteresuje zapewne fakt, że hiszpański jest również oficjalnym językiem licznych organizacji międzynarodowych takich jak: UE, ONZ, UNICEF, NAFTA, OPA, FIFA, UEFA, Interpol, Europol. Światowa Organizacja Handlu czy Unia Afrykańska.
Nauka języka hiszpańskiego jest łatwa i przyjemna, szczególnie w swojej początkowej fazie, ponieważ posiada on stosunkowo prostą wymowę w porównaniu z językami germańskimi czy językiem francuskim. Pozwala to na osiągnięcie w krótkim czasie zadowalających efektów. Dodatkową motywacją do nauki języka hiszpańskiego będzie zapewne możliwość wkroczenia w krąg kulturowy często dla nas nieznany i tajemniczy, ale na pewno ciekawy, pociągający i fascynujący.

Nie zwlekaj i dołącz do rzeszy ludzi mówiących po hiszpańsku.

¡Bienvenidos amigos al mundo hispano!