Luty 2019

 

Zazwyczaj myślimy o dysleksji jako o niepełnosprawności, jako o czymś co utrudnia, ba(!) według niektórych wręcz uniemożliwia naukę języków obcych. Nie musi tak jednak być. Dziś nie każe się uczniom leworęcznym pisać ręką prawą, a potem gani ich za brzydki charakter pisma. A właśnie to robi się dyslektykom! Zamiast pozwolić im wykorzystywać w procesie uczenia się ich naturalnie bardziej rozwiniętej prawej półkuli mózgu, system szkolny stale “nalega” by używali swojej słabszej lewej.

            Natomiast to właśnie w prawej półkuli dyslektyka kryją się jego supermoce. Jest to część mózgu odpowiedzialna za zapamiętywanie dźwięków, obrazów, emocji, interakcji społecznych, uczenie się w praktyce i wielu innych bodźców. Brzmi jak recepta na sukces w nauce języków. Niestety, gdy w tradycyjnym modelu szkolnym uczenie się  jest “suche”, statyczne, oparte jest bardziej o czytanie tekstu czy surowe wkuwanie to odbiega ono bardzo od naturalnego sposobu uczenia się języka. O ile uczeń z tradycyjnym układem mózgu sobie z takim sztucznym modelem poradzi, dzięki wykorzystaniu lewej półkuli, o tyle nasz dyslektyk swoich supermocy już nie wykorzysta. Stąd znane nam problemy w uczeniu się języków obcych.

            Jeśli jednak we własnym procesie uczenia się dyslektyk zamiast walczyć wciąż ze swoja “lewą stroną mózgu” zaakceptuje i nauczy się grać w zespole ze swoją prawą, to sprawy mogą nabrać innego obrotu. Wprowadzenie przestrzenno wizualnych sposobów prezentacji notatek z gramatyki czy słownictwa przy wykorzystaniu przyjaznych dla dyslektyków technik mnemonicznych lub niemal stworzonych dla ich mózgu map myśli mogą zdziałać cuda. Zamiast na siłę wkuwać jak inni, wystarczy przerzucić się na techniki uczenia się oparte o  te zmysły które “lubi prawa półkula” czyli ruch, dźwięk, interakcja z ludźmi, dotyk i obraz a najlepiej “załatwić sprawę” multisensoryczne wykorzystujące kilka tych zmysłów na raz i łącząc techniki.

            Do boju superbohaterowie! 🙂